Z rynku wierzytelności może zniknąć trzy-czwarte długów konsumenckich

Markus Marcinkiewicz w TVP
Markus Marcinkiewicz w TVP TVP
Nadchodzą zmiany, które są jasnym sygnałem dla wszystkich dłużników, że nie warto płacić swoich zobowiązań. Jest to też cyniczne i szydercze mrugnięcie okiem do tych konsumentów, którym jeszcze zależy na swojej rzetelności, aby przestali być frajerami, którzy płacą w terminie.

W pogoni za robieniem dobrze zadłużonym do tej pory w coraz bardziej absurdalnych decyzjach i rekomendacjach prześcigały się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Jednak w tym roku doszło do szeregu zmian, chociażby w przepisach, które regulują pracę Komorników, a te, które właśnie wchodzą w życie sprawią, że Polską gospodarkę czeka spora czkawka. Kryzys finansowy spowodowany może być jeszcze większymi zatorami finansowymi nie tylko ze strony konsumentów, ale przede wszystkim sprawić, że cały, aktualnie uporządkowany przez Komisję Nadzoru Finansowego obszar funduszy sekurytyzacyjnych, może się wykoleić.

Wydane 29 czerwca 2016 roku orzeczenie Sądu Najwyższego wskazuje, że wystawiony Bankowy Tytuł Egzekucyjny przerywał bieg przedawnienia, ale wyłącznie dla banków. Jeżeli wierzytelność zakupił fundusz sekurytyzacyjny to nie ma on prawa powoływać się na przerwanie biegu przedawnienia przez BTE. Nowy nabywca musi liczyć czas przedawnienia od daty wypowiedzenia danej umowy lub od ostatniej wpłaty przez zadłużonego.

W praktyce oznacza to, że fundusze, które dotąd nie wystąpiły do Sądów z wnioskami o własne nakazy zapłaty i klauzule wykonalności, mogą mieć teraz poważny problem z ich uzyskaniem. Zaś nawet jeśli się to uda, to wystarczy, że dłużnik wniesie sprzeciw i w większości przypadków wygra uwalniając się od długu. I to też tylko do czasu, w którym, w życie nie wejdą przepisy, które wymuszą na powodzie udowodnienie, że wierzytelność nie jest przedawniona. Po wejściu w życie tego przepisu z rynku po prostu wyparuje większość wierzytelności, które w latach 2012-2015 zostały zakupione przez fundusze, że o wierzytelnościach kupionych do 2012 roku przez firmy windykacyjne nie wspomnę. Miliardy złotych w zobowiązaniach znikną.

Ci konsumenci, którzy z różnych powodów wpadli w kłopoty finansowe mają teraz szansę, dzięki niedoskonałościom polskiego prawa, wywinąć się z możliwości spłaty długu. Celowo piszę możliwości, bo Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wraz z Komisją Nadzoru Finansowego zadbali, aby znieść z konsumenta obowiązek spłaty zobowiązania i zastąpili go możliwością przed jaką stoi zadłużony o ile akurat jest mu to na rękę i ma kaprys coś popłacić. Presja na spłatę długu jest zakazana, zaś w Polsce, dzięki powyższym organizacjom, obecnie powszechnie oczekiwanym i pożądanym zachowaniem społecznym nie jest spłata swoich zobowiązań. Dziś trendy i sexy jest nie płacić. Kiwać na lewo i praco. Chwalić się tym. I jest na to powszechna zgoda.

Byli też tacy spryciarze, którzy widząc klimat zmian w prawie bankowym, szczególnie dotyczących Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, celowo doprowadzali do wypowiedzeń swoich umów, wcześniej legalnie pozbywając się swoich praw majątkowych. Zawierając rozdzielności majątkowe, albo sprzedając je lub darowując je obcym lub krewnym. Korzystali przy tym ze wszelkich dobrodziejstw polskiego prawa, ustaw, czy legislacji, dzięki którym skutecznie blokowali ewentualne konsekwencje grożące z egzekucji komorniczej. Już od lat, dzięki przepisom i ochronie dłużników, można legalnie wykreować wokół siebie taką rzeczywistość, która dla komornika będzie nieruszana, będzie musiał orzec bezskuteczność egzekucji. W jaki sposób taka kreatywność wpływa na gospodarkę zapytacie?

Wystarczy dogadać się z pracodawcą, aby zmienił wynagrodzenie na minimalną krajową, a resztę płacił pod stołem. Mniejsza składaka do ZUS, mniejsze podatki do Urzędu Skarbowego. Komornik rozkłada ręce, bo kwoty wolnej od zajęć ruszyć nie może, a traktor, który jeszcze dwa miesiące temu był w posiadaniu dłużnika już jest własnością szwagra, który będzie płakać do kamery telewizyjnej jak komornik się połapie w machinacji i spróbuje go zająć. Mamy ponad 2 miliony nieściągalnych przez komorników dłużników. Wystarczy wziąć kalkulator i samemu policzyć jakie są straty Państwa w wyniku tego, że ktoś nagle dostaje 1000zł brutto miesięcznie pod stołem. Na marginesie dłużnicy, którzy od lat te sztuczki stosują, są obecnie największymi beneficjentami programu 500+, bo do perfekcji opanowali kreację swojej rzeczywistości ekonomicznej by spełnić wszelkie możliwe kryteria.

Ci konsumenci, którym umowy z bankami wypowiedziały się na przełomie lat 2012-2015, a ich długi obecnie są własnością funduszy sekurytyzacyjnych, prawdopodobnie będą mogli odetchnąć z ulgą bo przez kiepskie przepisy istnieje spora szansa, że fundusze nie wyrobiły się w czasie ze swoimi nakazami zapłaty, a zatem istnieją solidne podstawy do unieważnienia długu. Niestety. Czy Ci dłużnicy powrócą do normalnych wysokości pensji? A po co? Lepiej mieć 1000zł więcej do ręki, niż nędzne netto z tego brutto. Tego nauczyliśmy dłużników, więc nie bądźmy hipokrytami i nie oczekujmy po nich moralnych, czy etycznych, postaw społecznych.

Wprowadzone przepisy sprawią, że w perspektywie kilku najbliższych lat, rynek "wyczyści" się ze wszystkich przedawnionych długów z tytułu kredytów bankowych. To, co w latach 2012-2015 sprzedały do funduszy sekurytyzacyjnych, może się okazać wymagalne - w świetle obecnych przepisów - raptem w 16% do 21% sprzedanej ilości wierzytelności.

To nie tylko może sprawić, że wyniki finansowe funduszy w najbliższych latach czeka zauważalne załamanie i kryzys ekonomiczny, bo przecież czasami więcej procent wydano na zakup takich pakietów. Osiągnięcie zysku może się okazać bardzo trudne, a z całą pewnością stanie się o wiele bardziej ryzykowne pod kątem reputacji dla funduszy i ich serwiserów.

Istnieje więc ryzyko, że z portfeli funduszu nagle wyparuje w próżnię większość wierzytelności, w których istnieje najmniejsze ryzyko sporności lub konfliktu z konsumentem. Pufff i nie ma miliardów.

O ile osobiście widzę w tym wielką szkodę i stratę zarówno dla Polskiej gospodarki, ale przede wszystkim dla rynku wierzytelności, o tyle jest w tym wszystkim pozytyw. W przeciągu najbliższych lat całkowicie wyeliminuje się z obrotu i rynku sporne wierzytelności. Długi, które będą kupowane przez fundusze, albo firmy windykacyjne, będą pozbawione wadliwości, a zatem wszyscy będą pilnować, by w terminach wyrobić się z nakazami zapłaty i klauzulami wykonalności. I to jest dobre, bo wybije się pieniaczom argument, że windykowane są długi przedawnione wskutek niedoskonałości przepisów obowiązujących w Polsce.

Przed wielkim problemem staną banki. Fundusze nie dadzą już sobie wciskać trefnych wierzytelności. Co więcej analizy pakietów w świetle nowych przepisów powinny wpłynąć znacząco na zaniżenie cen, jakie fundusze płacą za kupowane pakiety. Legendy i mity, że firmy windykacyjne kupują długi po bezskutecznych egzekucjach komorniczych za kilka procent, mogą stać się pierwszy raz w swojej historii bliskie rzeczywistości.

Ten, kto myśli, że pakiety konsumenckich wierzytelności od banków kupowano za kilka procent jest w grubym błędzie. Wystarczy wejść na strony internetowe firm windykacyjnych i funduszy, by dotrzeć do informacji jakie kwoty są wydane, rekordziści potrafią zapłacić nawet po 30 procent za pakiet.

Banki będą się bardzo musiały postarać, aby utrzymać taki procent sprzedaży kolejnych pakietów. Nowa legislacja wymusi zmiany. Być może banki zdecydują się sprzedawać znacznie szybciej swoje wierzytelności. Być może nawet zaraz po wypowiedzeniu? Część z banków może się zdecydować na tradycyjne pozwy swoich dłużników i uzyskiwanie pełnowartościowych nakazów zapłaty, co ostatecznie będzie droższe dla dłużnika, ale jednocześnie wykluczy jakiekolwiek kwestie związane z przedawnieniami.

Daleko nam do sytuacji, w której banki dojdą do wniosku, że lepiej będzie powrócić do wcześniejszego modelu, w którym to sprzedawały częściej, ale mniejsze, pakiety. Wejście na Polski rynek funduszy, w tym zagranicznego kapitału, sprawiło, że banki wolały organizować raz, czy dwa razy w roku, duży przetarg, z którego na starcie wycinane były mniejsze firmy, bez dostępu do gigantycznego kapitału. Fundusze tak rozpieściły banki, że obecnie może się im odbić czkawką nowa legislacja, zaś wcześniejsze założenia i analizy odzysków mogą sprawić, że część z nich będzie musiała przewartościować swoją strategię na ten rok i najbliższe lata.

Pogoń za robieniem na kolanach dobrze dłużnikom przez Państwo nieustannie dąży do zderzenia z górą lodową. Zabawna wydaje się kwestia dotycząca złych kredytów. Ostatnie lata to agresywna nagonka Komisji Nadzoru Finansowego na obszar Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo Kredytowych i wielkie niedowierzanie ekspertów KNF jak można było dopuścić do tak dużej ilości złych kredytów?

Tyle tylko, że Kasy, które nie miały uprawnień do wystawiania Bankowego Tytułu Egzekucyjnego (z oczywistych powodów) uzyskiwały tradycyjne nakazy zapłaty i długi klientów Kas są dziś wymagalne, bezsporne i nieprzedawnione. Zaś teraz, po zmianach w przepisach, okazuje się, że tak gloryfikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego banki wypchnęły, pod jej nosem, w rynek mnóstwo nieistniejących i niewymagalnych długów z tytułu udzielanych kredytów.

Na koniec dnia okaże się, że zakupiony dług po pożyczce ze SKOK będzie trudniejszy do unieważnienia niż jakikolwiek kredyt bankowy sprzedany przez bank w latach 2012-2015, okraszony wyłącznie bankowym tytułem egzekucyjnym, a co za tym idzie dług z najmniejszego SKOK będzie o wiele bardziej wartościowy niż kredyt sprzedany przez któryś z największych banków. Jeśli to nie jest rechot historii, to sam nie wiem co nim może być.

O części z tych kwestii pisałem już w swojej książce pt. „Zawodowy Windykator”, która wydana została blisko dwa lata temu. Skorzystam z okazji i zachęcę do jej przeczytania, ponieważ oprócz tego, że powstała z myślą o windykatorach, to ostatnio Michał Szafrański autor książki Finansowy Ninja i autor bloga Jak Oszczędzać Pieniądze stwierdził, że moją książkę przede wszystkim powinni przeczytać zadłużeni, aby lepiej poznać sposób myślenia windykatora by lepiej się z nim dowiadywać. To też dobra okazja by wspomnieć, że w tym roku ukażą się dwie moje nowe książki. Drugi tom Zawodowego Windykatora, w którym więcej piszę o zagadnieniach poruszonych w tym artykule, oraz poradnik dla dłużników, o którym więcej będę mógł powiedzieć w ostatnim kwartale tego roku.

Moją książkę można kupić tutaj: http://zaczytani.pl/ksiazka/zawodowy_windykator_tom_i_model,druk

Trwa ładowanie komentarzy...