Grupa naTemat

Dlaczego trzeba negocjować z windykatorem?

Ilość rat i rachunków przeraża? Nie warto unikać rozmowy z wierzycielem.
Ilość rat i rachunków przeraża? Nie warto unikać rozmowy z wierzycielem. Internet
Warto rozmawiać o długach, sytuacji na rynku wierzytelności, a także o tym, co wolno windykatorowi, a co komornikowi. Głos w tej dyskusji 16 maja 2013 roku zabrała Gazeta Wyborcza. Tekst wchodził w ramy cyklu artykułów o długach, który reklamowany był w telewizji. Zawsze z uwagą obserwuję jak media podchodzą do kwestii długów, Dłużników, Windykatorów i Komorników. Poza typowo populistycznymi głosami o krwiopijcach wysysających ostatnią złotówkę z biednych i poszkodowanych Dłużników, którzy nabrali dziesiątki tysięcy złotych nie dlatego, że potrzebowali, ale dlatego, że zły bank „dał” im pieniądze nie sprawdzając czy mają zdolność kredytową w BIK-u, zdarzają się dobre teksty. Artykuł Macieja Bednarka nie jest może najwspanialszym głosem w dyskusji, ale nie jest też taki zły, warto go jednak uzupełnić komentarzem.

Dłużnik nie może, on musi negocjować z windykatorem!
Autor stawia tezy, z którymi zgadzam się w całości:

Jeśli nie radzisz sobie ze spłatą zobowiązania, lepiej tego nie ukrywaj” i „nie bój się negocjować”.

Największym błędem jaki popełnia Dłużnik to unikanie rozmowy – czy to telefonicznej, czy bezpośredniej z windykatorem. Nawet wysłanie pisma z opisem swojej sytuacji jest lepszym rozwiązaniem niż ukrywanie się, unikanie rozmowy i dawanie tym samym sygnał, że mamy coś na sumieniu.

Nie oszukujmy się, jeśli Dłużnik kombinuje (nie ważne z jakiego powodu) to podejście do niego się usztywnia, a on sam traci szansę na elastyczne podejście do jego problemu. Oczywiście Dłużnik może nie chcieć rozmowy bo ma jakieś doświadczenia z windykatorami i telewindykatorami, w wyniku których wstydzi się, bo wie, że usłyszy o sobie rzeczy, który kolidują z jego własnym wyobrażeniem o sobie i swojej sytuacji.

Niestety – narobiłeś bałaganu to teraz musisz ponieść konsekwencje niemiłej rozmowy o problemie, którego jesteś przyczyną. Ucieczka to najgorszy z możliwych wariantów bo tylko usztywni stanowisko wobec Dłużnika. Zresztą nawet najbardziej niemiła rozmowa z windykatorem jest lepsza od miłego Pana Komornika, który wchodzi sobie do mieszkania Dłużnika i zabiera z jego domu sprzęty RTV, AGD i komputer dziecka. Są jednak tacy, którzy koniecznie chcą zgotować taki los swojej rodzinie. I często się to tak kończy. Zadłużony cwaniakuje i „kozaczy” przez telefon, a po kilku miesiącach płacze do Komornika, aby nie zabierał mu majątku. Na ludzką głupotę ratunku nie ma, a nikt tak jak Komornicy nie przypomina bujającym w obłokach Dłużnikom o istnieniu grawitacji.

Trzeba więc negocjować, nawet jak negocjacje są niewygodne, niemiłe i trudne. Pamiętać trzeba, że wierzyciel ma swoje procedury i nie zawsze może pójść całkowicie na rękę Dłużnikowi. A już na pewno nie zrobi nic na piękne słowne, czy pisemne zapewnienia, że Dłużnik „wie, że musi oddać i że odda, ale jeszcze nie teraz”. W końcu Dłużnik był kiedyś Klientem – takim sprawiającym wrażenie rzetelnego i porządnego. Podpisał się na umowie, obiecywał spłaty, ale cóż, życie pokazało ile warte są jego słowa i podpisy na dokumentach, oświadczeniach.

Jeśli zaczyna z Dłużnikiem kontaktować się windykacja to znaczy, że trzeba zacząć płacić bo żarty się skończyły. Nie stać Cię na całość, wpłać część i negocjuj resztę. Nikt nie zaufa Dłużnikowi, który nie podejmuje żadnego wysiłku do naprawy swojej sytuacji. A tym wysiłkiem jest wpłata – nawet częściowa, symboliczna – bez niej, można zapomnieć, że windykator wykaże zrozumienie. Nie ma nic za darmo – chcesz czegoś, to daj coś od siebie i spotkajmy się w połowie. W miejscu, który będzie możliwy do zaakceptowania zarówno przez Dłużnika, jak i Wierzyciela.

Nie traćmy kontaktu z rzeczywistością bo grawitacja może brutalnie ściągnąć nas na ziemię. To, czego zabrakło mi w artykule Pana Macieja Bednarka to wyraźne rozgraniczenie na umowy niewypowiedziane i wypowiedziane. Tekst sugeruje, żeby negocjować, a w dalszej części czytamy „Zaproponuj np., że będziesz spłacać nie więcej niż 50 czy 200zł miesięcznie, bo na tyle cię stać.

Dlaczego propozycja spłaty w małych kwotach wyrządza więcej krzywdy Dłużnikowi niż mu pomaga wyjść z problemu? Przede wszystkim rozgraniczmy dwie sytuacje:

1. Umowa pożyczki/kredytu niewypowiedziana – po to Dłużnik ma raty w ustalonej kwocie, aby je płacił co miesiąc. Jeśli doradzimy teraz Dłużnikowi, aby zamiast płacić wyznaczoną ratę płacił mniejszą kwotę to jedyne co się wydarzy to wypowiedzenie umowy w ciągu najbliższych 3 miesięcy, a w ciągu kolejnych 3 do 6 weźmie go w obroty Komornik.

Autor pisze co prawda, że „Rozwiązaniem może być wydłużenie okresu spłaty kredytu. Pożyczkę będziesz spłacał dłużej i przez to wzrośnie suma odsetek, ale dzięki tej operacji miesięczne raty spadną”. Renegocjacja zawartej umowy kredytowej lub pożyczki czasami faktycznie jest możliwa, ale mało która instytucja finansowa (zarówno banki jak i parabanki) na nią zezwalają. Jest to mit, który wpierają Konsumentom media, że każdy bank ma obowiązek pójść na rękę swojemu Klientowi.

Otóż nie. Nie ma takiego obowiązku. Są sztywne procedury, które dają pewne narzędzia, ale większość Konsumentów nie jest w stanie im sprostać. Nie dlatego, że są one złośliwie zawyżone, ale dlatego, że wynikają z ograniczeń nałożonych na Banki przez Komisję Nadzoru Finansowego. Jeśli Klient nie spełnia warunków, dających gwarancję rzetelnej spłaty i nie uwiarygodniają podtrzymania spłat to nikomu nie opłaca się sztucznie podtrzymywać przy życiu takiej umowy.

Zatem jeśli podpisałeś umowę pożyczki lub kredytu – gotówkowego, tzw. samochodowego, ratalnego na zakup towaru to lepiej nie kombinuj i płać raty jak masz w harmonogramie. O ile kredyt gotówkowy sam w sobie stanowi najmniejszy problem dla Dłużnika o tyle ten z zabezpieczeń samochodu lub towaru, na który był wzięty kredyt może już sprawić konieczność oddania go właścicielowi, czyli pożyczkodawcy. Dopóki nie spłacona będzie ostatnia rata i wszystkie odsetki karne dopóty właścicielem przedmiotu zabezpieczenia jest Bank, a nie pożyczkobiorca.

Jeśli natomiast już dochodzi do sytuacji, że na całą ratę po prostu nie starcza to lepiej płać tyle ile możesz, a później dopłacaj by jak najszybciej wyrównać (czyli przed zapadalnością kolejnej raty). Sytuacja wymyka się spod kontroli w momencie, kiedy zalegasz więcej niż 1 pełną ratę. Nie można do tego dopuścić bo po przekroczeniu tej granicy łatwo się wykoleić z całą pożyczką.

Umowa zazwyczaj jest wypowiadana jeśli nałożą się dwie lub trzy raty (najlepiej sprawdzić we własnej umowie, aby mieć pewność swojej sytuacji), więc jeśli masz trudną sytuację i Cię chwilowo nie stać, to lepiej płać to co możesz, a opóźnisz wypowiedzenie. Najgorsze co można zrobić to nie zapłacić w ogóle w danym miesiącu, to pierwszy sygnał, że prędzej czy później Klient się wykolei na dobre. Dłużnicy często wmawiają sobie, że to tylko jedna rata. Że nic się złego nie stanie. Każdy, którego Komornik kiedyś pogrążył zaczynał właśnie od zaległej jednej raty, czy jednego niezapłaconego rachunku. A później kolejnego i kolejnego, aż spirala zacisnęła się tak mocno, że przez jednego Dłużnika w nędzy muszą żyć całe ich rodziny.

2. Umowa pożyczki/kredytu wypowiedziana – sugestie z Wyborczej dotyczą głównie tego wariantu. Jeśli już Dłużnik doprowadził do sytuacji, że nie płacił rat w terminie i mu umowę wypowiedziano to może spróbować przekonać wierzyciela, że warto dać mu szansę i zawrzeć z nim ugodę, czy restrukturyzację.

Warunki jednak nie są łatwe, trzeba uwiarygodnić dokumentami, że nowa umowa będzie spłacana. Pamiętać trzeba o ważnej sytuacji, w której stoją Banki w momencie wypowiedzenia się umowy. Tłumacząć najprościej: gdy Dłużnik ma wypowiedzianą umowę na 25 tysięcy złotych nie znaczy, że Bank jest stratny tylko tę kwotę. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Bank musi zamrozić kolejne 25 tysięcy w tzw. rezerwach. Ma to na celu sprawienie, że nagle w Banku zabraknie pieniędzy dla tych uczciwych Klientów. Bank jest więc w sytuacji, w której ma „stracone” 25 tysięcy, które Dłużnikowi pożyczył i kolejne 25 tysięcy, którymi nie może obracać, czy też pożyczyć innemu Kowalskiemu, który chciał kupić córce prezent na komunię.

Bank musi więc być pewny uczciwości i wiarygodności deklarowanych spłat, a pamiętać trzeba, że ma przecież historię nie tyle spłat, co kontaktów i rozmów z Dłużnikiem. Bank bezbłędnie oceni uczciwość fiskalną, rzetelność Dłużnika, a także kulturę jego kontaktów z pracownikami własnego departamentu windykacji. Odsłucha rozmowy jeśli będzie taka konieczność i zobaczy z kim tak naprawdę ma do czynienia. Gdy uzna, że mu się opłaca zawrzeć ugodę/restrukturyzację to taką decyzję podejmie, ale jeśli uzna, że Klient jest chamski, agresywny, nierzetelny to lepiej takiego jak najszybciej oddać do Komornika, a jak i ten sobie nie poradzi to sprzedać dług firmie windykacyjnej i pozbyć się takiego balastu.

Nie zachowuj się patologicznie, wierzyciel rejestruje każdy kontakt

Renegocjując podpisaną umowę i przekonując wierzyciela dlaczego warto pomóc konsumentowi pamiętać należy, że Dłużnik nie ma do czynienia z idiotami. Każda interwencja, czy kontakt są rejestrowane i wierzyciel doskonale wie jakim Klientem był Zadłużony i jak podchodzi do swoich obowiązków. Można w piśmie napisać najbardziej ckliwą historię „jak to w życiu mi nie wyszło”, ale jeśli wcześniej w sposób arogancki czy agresywny obrażało się windykatorów, lekceważyło wyznaczane terminy w pismach i rozmowach (telefonicznych i bezpośrednich) to trudno uwierzyć takiemu skruszonego cwaniakowi, że akurat tym razem postąpi uczciwie i zgodnie z ustaleniami.

Dłużnik ma nie tylko swoje prawa, ale przede wszystkim obowiązki. Oczywiście, można być ignorantem, agresywnym chamem i ustawiać wszystkim po kątach. Jeśli historia wpłat i kontaktów, czyli ogólnie relacji Klienta z Wierzycielem spełnia znamiona patologicznej to nikt nie chce pomagać łobuzom. Dla takich są Sądy, Komornicy czy firmy windykacyjne, które potem z przyjemnością windykują Dłużników najgorszego sortu – bo w tym się specjalizują. Jeśli windykator uzna, że nie ma do czynienia z rzetelnym człowiekiem tylko cwaniakiem, zadłużonym najgorszego sortu to nie zawaha się go tak traktować w dalszym relacjach. To, jak Dłużnik jest traktowany zależy tylko od niego samego.

Rozmowie windykacyjnej, czyli o długach, zawsze towarzyszy wielki stres i jeszcze większe emocje po stronie windykowanego. Nigdy nie są to łatwe i przyjemne dyskusje. Łatwo dać się ponieść emocjom. Pamiętać należy jednak, że jeśli Dłużnik przede wszystkim ma zacząć spłacać. Jak zacznie płacić, nawet kwoty mniejszej niż wymagana przez windykatora, to będzie traktowany lepiej niż taki, który nic nie oddaje.

Obrażanie się na windykatora, bo powiedział niemiłe rzeczy, albo straszył, że komornik przyjdzie mu do mieszkania i zabierze mu telewizor, czy komputer dziecku, nie jest dobrym rozwiązaniem. Windykator nie opowiada bajek, jak Dłużnik nie zacznie spłacać to prawdopodobnie tak właśnie się to skończy. Pracownik firmy windykacyjnej czy banku/parabanku sam nie ma prawa wejść do domu dłużnika, albo cokolwiek mu zabrać. Od tego są komornicy. Może natomiast mieć wpływ na przyspieszenie, bądź opóźnieniej wkroczenie do akcji urzędnika państwowego. Windykator będzie przekonywać do oddawania pieniędzy, a jeśli Dłużnik mimo to będzie odmawiał to doczeka się dnia, w którym te wszystkie „komornicze strachy na lachy” doświadczy na własnej skórze. I nie będzie wtedy ratunku, ani do śmiechu. Kwestię mitów na temat tego co wolno, a czego nie wolno windykatorowi czy komornikowi zostawię sobie na następny tekst.

To nie handel na bazarze!

Ale jak negocjować z windykatorem? Przede wszystkim pamiętajmy, że skoro mamy umowę wypowiedzianą, albo po egzekucji komorniczej to nikt nam nie uwierzy w naszą rzetelność, wiarygodność i uczciwość. Trzeba ją po pierwsze udokumentować, a po drugie wypracować sobie opinię rzetelnego człowieka. To, że w piśmie ktoś napisze, że ma trudną sytuację jest warte tyle ile zeszłoroczny śnieg – dowody, muszą być dowody potwierdzające, że taki stan rzeczy faktycznie ma miejsce. Na tej – i tylko na tej – podstawie można wyliczyć ile w rzeczywistości stać Dłużnika na miesięczne spłaty. To, że sobie ktoś powie, że stać go na 50, czy 200zł miesięcznie jest nic nie warte, ale jeśli pokaże się dowody uwiarygodniające taką sytuację finansową Dłużnika to wtedy sprawa jest zupełnie inna.

Często też będzie tak, że zanim wierzyciel czy reprezentująca go firma windykacyjna zgodzi się na raty wymagać będzie wpłaty kwoty uwierzytelniającej, która udowodni, że Dłużnik faktycznie ma poważne zamiary. Praktycznie zawsze wielkość tej kwoty jest poza możliwościami jednorazowej wpłaty przez Dłużnika, dlatego wtedy należy dogadać się na jej spłatę w kilku transzach. Może nie będą one małe i łatwo nie będzie, ale to w końcu Dłużnikowi zależy, aby zacząć uczciwie spłacać, prawda? Jeśli na tym etapie zaczną się kombinacje to Dłużnik potwierdzi tylko najgorsze podejrzenia windykatora, że tak naprawdę nie chce spłacać, a jeśli zacznie to jest duże ryzyko, że przerwie spłaty i całe zawarcie porozumienia od początku skazane było na fiasko.

Najpierw kasa, później czułe słówka

Autor pisze w swoim artykule „Rzetelni windykatorzy nie doliczają żadnych opłat do wartości zadłużenia. Wystarczy im, że kupują od banku czy firmy pożyczkowej twój niespłacony kredyt dużo taniej, niż wynosi jego wartość. Zarobią już na tym, że oddasz pieniądze co do grosza.”

Koszty dodatkowe naliczać może właściciel długu, a nie windykator. Poza tym każda wierzytelności objęta jest ustawowymi odsetkami, które powiększają zadłużenie za każdy dzień opóźnienia w spłacie. Nikt z tych odsetek nie będzie rezygnował tylko dlatego, że komuś się wydaje, że to będzie rzetelne. Handel wierzytelnościami to relacja biznesowa, na której kupujący chce zarobić i zarobi.

Chyba, że Dłużnik da mu powód do umorzenia odsetek – istnieją takie możliwości, ale tylko jeżeli szybko wpłaci znaczną część zadłużenia. Warto o tym rozmawiać z wierzycielem. Wierzyciel nie jest od tego aby iść na rękę. On chce szybko zarobić. A jeśli Dłużnik będzie potrafił położyć na stół dobrą ofertę to nie jest wykluczone, że obie strony zrobią dobry interes.

Jak pisałem powyżej - w najbliższym czasie opublikuję tekst dotyczący faktów i mitów dotyczących uprawnień windykatora i komornika. Ten temat zasługuje na oddzielny materiał.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj